© 2017 maegwathien

mars w raku/fascynacja vaianą

zachwycam się tą bajką. płaczę ilekroć te ka zmienia się w te fiti. nucę te piosenki przez cały dzień, a wczoraj, gdy dzieci poszły spać, w największym wstydzie włączyłam vaianę. a teraz słucham jednej z piosenek w różnych językach i sprawdzam jakieś drobne różnice w tłumaczeniach.
ostatni raz tak jarałam się królem lwem w 1995r.

od czasu babci wierzby nie widziałam w bajkach sięgania do mądrości przodków, do korzeni, odwoływania się do czegoś starszego niż my.

muszę zabrać ewie moje książki. długo się z nią nie widziałam. książki są właściwe na teraz.

 

niezwykłe, że tutaj, gdzie kiedyś było mnie dużo, teraz nie ma mnie wcale, nie odnotowałam tak ważnych elementów z życia jak np. wizyta u izy, która jest astrologiem, ewa, która jakoś dziwnie mnie znosi i nie przytłacza, akceptuje moje jazdy z samotnością, robi specjalnie dla mnie humus i chleb z ziarenek i ma mnie za kogoś mądrego. nie odnotowałam cudnej wizyty i wyjazdu mojej słodkiej angelki, nie odnotowałam też rozpoczęcia terapii dla współuzależnionych, brak nawet informacji o wywaleniu z życiu jarka, o konmari, o zatrudnieniu małżeństwa do sprzątania (a uważam to za wielki przewrót życiowy), o uli nawet słowa i o moim pękniętym sercu. nawet o oliwii, która się przy mnie rumieniła gdy robiłam jej ojcu dredy. jejku, nawet nie paliłam prawie 2 miesiące. teraz poza 2 paczkami papierosów (w sumie dwoma dniami palenia) nie palę od 3,5 tygodnia.

 

nie wiem czemu tak bardzo długo nic tu nie pisałam. przecież działo się dużo.

 

myślę sobie o vaianie. wyłączę fejsbuka, wyłączę telefon, tydzień zrobię dla siebie, dla dzieci. posprzątam, posegreguję, kupię plastry do depilowania nóg. złoże prania, zrobię bazę na balkonie ze starych krzeseł (dziś kupiłam normalne, na śruby a nie na klej), złożę pozew o alimenty, wyśpię się, obejrzę film dla dorosłych (triera, nie pornografię), zrobię kolczyki dla sylwii bo już tydzień jestem spóźniona.

 

artur kończy w sobotę 9 lat. ja tym samym zostaję matką 9latka.

 

nie wiem jak i kiedy to się stało.

 

czyli zrobię też tort. albo kupię.

no własnie, to będą dziwne urodziny. marek bierze artka w piątek i w sobotę już wraca do wawy. mojej matki nie będzie więc arturowi odśpiewam sto lat z zuzią. takie nieobfitujące w gości urodziny. może chociaż emocjami mu to wynagrodzę.

 

aha, tęsknię za całowaniem. za niczym tak jak za całowaniem. jedyne co mi dziś przeszkadza. i wczoraj. i pewnie jutro.

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nigdy nie jest publikowany ani udostępniany. Pola wymagane zostały oznaczone symbolem *

*
*

Możesz użyć następujących znaczników i atrybutów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS